Wouxun KG-UV2D - mod. ładowarki

mt_ignore

Zamiast wstępu

Oczywiście wiadomo, że "tzw. ręczniak ("gumka") nie jest stacją bazową. Jednak wielu "buszującym na KF'ie" umożliwia on spotkania na UKF'ie. Ten fakt powoduje, że kupują oni urządzenia w stylu duobandera (2m/70cm) Wouxun'a KG-UV2D.

Samo urządzenie nie sprawiało najmniejszych problemów, jednak podczas "pracy" z "doładowywaniem" wokół dedykowanego zasilacza (ładowarki akumulatora) już po kilku minutach łączności można było wyczuć... specyficzny zapach przegrzanego tworzywa sztucznego.

Przyczyny

Ręczniak w ładowarce

Na powyższym zdjęciu widoczny jest zestaw Wouxun KG-UV2D z (zmodyfikowaną już - to te dziurki w obudowie z lewej) ładowarką i mikrofonogłośnikiem. Moim zdaniem ta przeróbka przesadnie nie szpeci obudowy, a w istotny sposób poprawia komfort pracy. Jeśli głównie "komfort psychiczny" operatora - to też dobrze ! Ale po kolei!

Perypetie związane z ładowarkami Wouxun'ów można prześledzić m.in. na tym forum.

Na innym forum był opis jej awarii spowodowanej termicznym uszkodzeniem trudno dostępnego, sterującego "scalaka". W przypadku tego duobandera zakup nowej baterii to ok. 25% jego wartości. Ile za zasilacz ?!

A więc do roboty. Śruby łączące dolną część obudowy z górną ukryte są pod gumowymi nóżkami. Po zdjęciu obudowy (uwaga na 4 pola (sprężyny) zasilające, są przylutowane do dolnej "połówki i można je "niechcący" powyginać!) okazało się, że (w odróżnieniu do poprzedniej wersji Wouxun'a KG-UV1P) producent dołożył już niewielki radiator. Ale z braku wentylacji chłodzi on tranzystor równie dobrze jak folia aluminiowa kurczaka... w piekarniku.

Pasowanie

Już szybka analiza wnętrza wyjaśnia przyczynę przegrzewania. Przyczyny to:

  • stosunkowo dokładne dopasowanie (sic!) płytki drukowanej do obudowy (prześwit na obwodzie ok. 1mm),
  • brak jakichkolwiek otworów w górnej części obudowy (która jest prawie hermetyczna) oraz wokół radiatora. Skutek: tranzystor musi się grzać, bo nie ma żadnej wentylacji.

IMO najmniej inwazyjnym, skutecznym, choć widocznym) rozwiązaniem jest nawiercenie w "odpowiednim" miejscu otworów. Otwory (35):

  • najpierw naznaczyłem szydłem,
  • potem nawierciłem wiertłami: 1mm, następnie 2, 2,5mm i (co drugie) 3,5mm.

Średnicę wierteł dobierano uwzględniając wytrzymałość obudowy i "przewiew"!

Pewna uwaga:
należy wiercić ostrym wiertłem i zdejmować z niego wiórki, bo tworzywo ma niską temperaturę topnienia i "się klei" (nie tylko do wiertła !). W pewnym stopniu sytuację poprawia zwilżenie wodą miejsca wiercenia i niskie obroty wiertła.

Po kłopocie

Na zdjęciu przedstawiono widok boku ładowarki po przeróbce. W efekcie nie grzeje się jak piec. Jest jedynie lekko ciepła w czasie wielogodzinnego ładowania, również pełniąc funkcję zasilacza i "nie smrodzi".

Nawet kilkuminutowe "pogaduchy" nie powodują jak wzrostu temperatury. Jak widać nie ma sensu inwestować w rozbudowę radiatora. Wystarczy pół godziny czasu i kilka dziurek. Koszty: 0 PLN (z Vat'em) 

Oczywiście ostateczny wybór: "robić czy nie" należy do Ciebie !

Jeśli jesteś zainteresowany tym co jeszcze udało mi się zrobić z lutownicą w ręku zapraszam do Warsztatu krótkofalowca