Modyfikacja wkładki W66 (DIY)

Wkładki W66

Wkładka telefoniczna W66 od lat cieszy się dużą popularnością wśród krótkofalowców. Nawet obecnie - w dobie powszechnej miniaturyzacji i dostępu do mikrofonów elektretowych - wkładka ta dla wielu hamsiaków jest synonimem "dobrego brzmienia".

O jej walorach świadczy również fakt, że nadal jest produkowana i dostępna. Wiele z nich trafia w nasze ręce też z tzw. "odzysku".

Trzeba jednak pamiętać, że w odróżnieniu od mikrofonów elektretowych wkładka W66 (jako mikrofon dynamiczny) dostarcza niewielkiego sygnału. Rzędu pojedynczych miliwoltów czyli wymaga wzmacniacza. Ale posiada wiele zalet.

M.in.:

  • zawężone akustyczne pasmo przenoszenia (300-3400Hz),
  • nie wymaga zasilania,
  • odznacza się dużą trwałością (wynikającą z prostoty konstrukcji - do obejrzenia na portalu: WASP.kz. Automatyczne tłumaczenie tekstu oryginalnego na "pl" budzi uśmiech, ale życzliwy.),Wkładka W66: przed i po modyfikacji
  • charakteryzuje się dużą odpornością na czynniki zewnętrzne, w tym warunki atmosferyczne.

Powoduje to, że gdy w nasze ręce wpadnie nawet "mocno przechodzony" egzemplarz wkładki warto się nad nim pochylić.

Na początku sprawdź czy nie ma istotnych uszkodzeń mechanicznych i omomierzem ciągłość obwodu cewki wkładki. W moich rezystancja wynosiła ok. 240 om.

Czy wkładkę trzeba rozbierać? Nowej - raczej nie. Zwłaszcza, gdy planujemy jej umieszczenie w tzw. gruszce (mikrofon ręczny). Sprawa nieco komplikuje się, gdy chcemy wykorzystać wkładkę do budowy tzw. mikrofonu stołowego.

Ponieważ do mikrofonu stołowego mówi się z odległości 20-30cm to metalowa osłona membrany zbytnio osłabia sygnał akustyczny. Na zdjęciu po prawej przedstawiłem wkładkę ("od frontu") przed i po modyfikacji.

Jak otworzyć?

Metalowa osłona membrany w moim egzemplarzu wkładki wykonana jest z cienkiej (0,2mm) blaszki mosiężnej (na portalu WASP.kz napisano, że aluminiowej). Toteż odchylenie zaprasowanego kołnierza osłony nie sprawiło problemu.

Jako narzędzia użyłem srubokręta zegarmistrzowskiego (6mm). Korpus wkładki z tworzywa sztucznego można wykorzystać jako punkt podparcia. Należy przy tym zachować umiar, gdyż zbyt duży nacisk na rant kołnierza z tworzywa może spowodować (widoczne na zdjęciu) jego ukruszenie. Lub rozdarcie blaszki. Tego uniknąłem.Rozgięcie kołnierza

Odchylenie metalowego kołnierza z reguły nie pozwala od razu na swobodne wysunięcie wkładki z metalowej osłony. Próba "siłowego" rozwiązania problemu może się skończyć trwałym uszkodzeniem wkładki (delikatnej membrany czy bardzo delikatnej cewki).Kołnierz po wyjęciu wkładki

Aby tego uniknąć dodatkowo krawędź kołnierza odchyliłem i wyprostowałem przy pomocy wąskich płaskoszczypów (wyrównany kołnierz osłony  - już po zdjęciu - prezentuję na zdjęciu po prawej). Do wysunięcia wkładki z osłony wystarczy przeprowadzić ten "zabieg" na 1/2 obwodu. Ale lepiej na 3/4. Wtedy trzymając wkładkę tak by osłona była u góry delikatnie ją unosimy.

Takie ustawienie wkładki zapobiega samoistnemu opadnięciu membrany. A jeśli opadnie to zawiśnie na bardzo cienkich drucikach cewki i... do nieszczęścia niedaleko.

Czy warto otwierać?

Wnętrze wkładkiJuż poprzednie zdjęcie wewnętrznej strony osłony membrany ukazuje, że w ciągu (wielu) lat eksploatacji nagromadziło się pod nią wiele paprochów. Dotyczy to nie tylko wkładek znalezionych we własnej szufladzie,  ale też otrzymanych w prezencie czy pochodzących z aukcji internetowych.

Natomiast rzut oka na powierzchnię membrany wskazuje, że używanie takich wkładek bez wyczyszczenia raczej mija się z celem.

(Proszę mi wierzyć, że wszystko - włącznie z podkładką sprężynującą - co jest widoczne na zdjęciu (z lewej) dostało się tam przed otwarciem obudowy. A wkładki nie wyjąłem z kosza na śmieci).

Na szczęście - jeśli korpus wkładki nie jest pęknięty - dzięki konstrukcji wkładki wszystkie zanieczyszczenia znajdują się na zewnętrznych, (po zdjęciu osłony membrany) dostępnych jej częściach. Dzięki temu usunięcie ich nie sprawia kłopotu.

Kurz i niemagnetyczne zanieczyszczenia usunąłem pędzlem elektrostatycznym. Drobiny magnetyczne zebrałem kawałkiem taśmy samoprzylepnej trzymanej w pęsecie.

Oczywiście w nowej wkładce nie znajdziemy paprochów i nie wymaga ona czyszczenia.

Jeśli chcemy przystosować wkładkę do mikrofonu stołowego - zdjęcie osłony będzie raczej nieodzowne. Ponoć są metody (skrawaniem) usuwania części osłony, ale wymagają one maszyn i narzędzi, którymi nie dysponowałem.

Należy pamiętać, że modyfikacje obudowy wkładki (najprawdopodobniej) naruszają warunki (36 miesiecznej) gwarancji wyrobu! Decyzja należy do Ciebie.

O czym trzeba pamiętać ?

Po "zabiegu"...:)Naszym celem jest usunięcie części osłony metalowej znad membrany. Wydawało mi się, że kompromisem pomiędzy zapewnieniem sztywności kołnierza (warunek niezbędny dla zachowania prawidłowej funkcji membrany) a odsłonieciem membrany jest wycięcie krążka o śrenicy membrany w części nie objętej jej (falistym) zawieszeniem. Średnica otworu to ok. 34mm.

W tym celu położyłem osłonę (kołnierzem do góry) i narysowałem wewnątrz osłony koło o średnicy 32mm. A następnie wietłem 1,5mm (miejsce przy miejscu) nawierciełem koło. Po wyjęciu zbędnego środka szlifierką wysokoobrotową (narzędzie "dremelopodobne") wyrównałem brzegi.

Ostateczny szlif został wykonany rulonem wodnego papieru ściernego (P120) zwiniętym do niezbędnej średnicy. Uzyskany rezultat uznałem za więcej niż zadowalający.

Metalowa osłona membrany wykonana jest z cienkiej blaszki. Próby pójścia "na skróty" przy wycinaniu osłony kończą się powyginaniem jej, co nie tylko pogarsza walory estetyczne, ale przede wszystkim może utrudnić (uniemożliwić?) ponowny jej montaż.

A jest to niezbędne do prawidłowej pracy wkładki.

Koniec wieńczy dzieło!

Zaciśnięcie kołnierzaPo wycięciu i oszlifowaniu osłony membrany należy ponownie założyć ją na (wyczyszczoną) wkładkę oraz (tym samym śrubokrętem) zacisnąć jej kołnierz wokół rantu.

Nie zapomnij umieścić (półprzezroczystego) pierścienia dociskającego pomiędzy membraną a osłoną. Ja dodatkowo przykleiłem (klejem polistyrenowym jako dodatkowym uszczelnieniem) pierścień do korpusu wkładki. Nie należy zaślepiać "dziurki w pierścieniu.

Stosując zegarową nomenklaturę najpierw zaciskamy na godzinach: 12, 6, 3, 9. Następnie zaciskamy w połowie odległości pomiedzy wcześniejszymi zaciśnięciami.

Zaciskamy do chwili, aż cały kołnierz zostanie zaciśnięty. Można również docisnąć lekko osłonę od strony "frontowej". Powtórne sprawdzenie ciągłości cewki. Jest ok.

Po modyfikacji przeprowadziłem porównanie (odsłuch) wkładek W66: standardowej i przerobionej. Odnoszę wrażenie, że wkładka (W66) bez części osłony membrany jest nie tylko czulsza, ale też (w mowie) słychać więcej "szelestów". Jest dobrze.

Teraz czas wziąć się za pozostałe elementy... mikrofonu stołowego. Żeby było ładniej "plecy" wkładki pomalowałem lakierem (w aerozolu) na czarno.

Jeśli jesteś zainteresowany tym co jeszcze udało mi się zrobić z lutownicą w ręku zapraszam do Warsztatu krótkofalowca