2w1: stacja lutownicza RL1 i zasilacze labolatoryjne

Stacja lutownicza RL1(+)

Niektóre projekty się nie starzeją. A dobra lutownica w warsztacie radioamatora to podstawa. Dotychczas używałem zmodyfikowaną lutownicę Solomon SR965. I używam nadal. Potrzebowałem jednak czegoś więcej....

Stacja lutownicza RL1 sterowana jest mikrokontrolem ATmega8. Projekt zdobył dużą popularność. Często używany jest w wersji podstawowej, która nierzadko podlegała różnym modyfikacjom. Jedną z nich opisano np. tutaj.

W nieco zmienionej wersji jest też nadal sprzedawany jako zestaw AVT987 (kit do samodzielnego montażu) przez AVT-Korporację Sp. z o. o.  Jednak tak układ pierwotny, jak i AVT wykonano w oparciu o podzespoły przewlekane (THT).

"Swój" układ wykonałem wykorzystując: kolbę lutowniczą ESD Solomon (stosowanej w stacjach SLxxESD) oraz elementy SMD.

 

Tu już nic nie wejdzie ;)Kierując się opiniami na niektórych forach odatkowo postanowiłem "wzbogacić" ją o akustyczną sygnalizację grzania grotu lutownicy. Została zbudowana i uruchomiona na "nieśmiertelnym" układzie 555 zapewniając największą elastyczność co do parametrów użytkowych.

Od zaplecza ;)

Zgodnie z pierwowzorem całość (stacja lutownicza oraz "dodatki") winny zmieścić się w standardowej obudowie zasilacza do PC'ta. No może poza płytką zasilacza mocy (12V/9A). Jest to do zaakceptowania, gdyż obok i tak wystaje wtyczka kabla sieciowego. Całość ma wymiary (szer. x głęb. x wys. - ok.) 15cm x 19cm x 9cm.

Wprowadzone zmiany spowodowały to, że większość płytek wymagała przeprojektowania. Zamiast opisywać gałkę zmiany napięcia wyjściowego zasilacza symetrycznego użyłem jako wskaźnika gotowego woltomierza. Zadecydowały o tym jego niska cena (kilka zł) i... niewielkie rozmiary. Bo tu już naprawdę trudno cokolwiek więcej "upchać".

W trakcie przeprowadzonych testów stwierdziłem, że mimo dużego upakowania ani transformator ani też przyłączone do niego układy nie grzeją się nadmiernie. Na tę chwilę nie stosuję aktywnego chłodzenia.

Lecz nie tylko na tym polegały wprowadzone przeze mnie zmiany...

Drugim najczęciej używanym przeze mnie urządzeniem jest zasilacz. A w zasadzie kilka. Niskoprądowy (do 1A) symetryczny - w fazie uruchamiania i testowania modułów. Asymetryczny (+12V), ale dający ok. 10A - uruchamianie finalne.

W budowanej stacji lutowniczej użyłem trasformatora toroidalnego TST150/002. Nie chciałem, żeby "się marnował". Postanowiłem w oparciu o niego zbudować "uniwersalny" zasilacz. Oprócz członów wymienionych powyżej powinien również zasilać (regulowane napięcie do 12V) dla listew LED oświetlających warsztat.

Układ elementów wewnątrz urządzenia

Schemat zasilacza mocy (w moim wykonaniu 12V oparłem na projektach wskazanych na forum elektroda.pl w wątku : "Zasilacz 13,8V/10A".

Od tego się zaczęło...

 Jak się okazało był to dopiero początek. Nie modyfikowałem samego układu stacji lutowniczej. Do "pudełka" zmieściłem  kilka potrzebnych mi "gadżetów". Prostych w konstrukcji, ale - IMO - użytecznych:

  • symetryczny zasilacz stabilizowany (napięcia ujemnego i dodatniego) o ustawianych napięciach (w V): 2; 3; 3,3; 4; 4,5; 5; 6; 7; 8; 9; 10 i 12; o maksymalnym prądzie obciążenia 1A. 
  • dwa niezależne zasilacze stabilizowane dla oświetlenia LED: "warsztatu" i pulpitu (stanowisko jedno, ale nie zawsze, choć często używam jednocześnie) dla klawiatury komputerowej (odrębna regulacja natężenia oświetlenia poprzez zminę napięcia: 8 (tryb: "widać"), 9 (tryb: "dobrze widać") i 12V (nominalne napięcie zasilania taśmy LED, tryb: "bardzo jasno", do lutowania elementów SMD) /maks. 1A). Dodatkowo wyposażone w gniazdo do zasilania dodatkowego oświetlenia czołowego (2x 10mm LED).

Płytka sterownika - v.1Nie zauważyłem negatywnego ich wpływu na pracę stacji. Pozwoliły mi natomiast na wyeliminowanie:

  • żarówki energooszczędnej, która była dokuczliwym i rzeczywistym źródłem zakłóceń wykrywanych przez szereg urządzeń, m.in. aktywną sondę w.cz. (zdjęcie na końcu tego artykułu) oraz
  • dodatkowego zasilacza (wykorzystywanego podczas uruchamiania) urządzeń, a także kilku kabli w obrębie biurka.

Być może to niewiele, ale mnie zadowoliło. Układy były "niskobudżetowe", oparte głównie o zapasy szufladowe. Oczywiście wobec tych modyfikacji koniecznym było zaprojektowanie nowych płytek nie tylko obejmujących zasilacze, ale również samego sterownika.

Opis zacznę od części dotyczących zasilaczy. Powodów jest kilka:

  • zasilacz mocy (typu LDO) jest jednostką autonomiczną i wykonanie jego oraz uruchomienie może odbyć niezależnie od zaawansowania budowy pozostałych układów,
  • zasilacze: stacji lutowniczej, oświetlenia LED oraz symetryczny zamierzałem wykonać na jednej płytce drukowanej,
  • wobec przewidywanej rozbudowy stacji przewidywałem, że niezbędnym będzie wykonanie więcej niż jednej płytki prototypowej sterownika (logiki) stacji.

W większości przewidywania te potwierdziły się.

Informujemy, iż w celu zebrania informacji o popularności portalu oraz identyfikacji IP odwiedzających korzystamy z informacji zapisanych za pomocą… plików cookies na urzą…dzeniach koń„cowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować‡ za pomocą… ustawień„ swojej przeglą…darki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień„ przeglą…darki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. W celu uzyskania więcej informacji zapoznaj się z Polityką prywatności. Akceptuję ciasteczka (cookies) tej strony. By dowiedzieć się więcej o ciasteczkach (cookies) oraz jak je usunąć zajrzyj na stronę o polityce prywatności.

  Akceptuję ciasteczka z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information